Bóg i Jego słudzy

Wrócę jeszcze do kwestii głosów, jak i manifestacji boskich istot i Boga w snach. To ważna kwestia, o której nigdy za mało opowiadać. Analiza większej ilości zanotowanych doświadczeń może dać lepszy i głębszy pogląd na sprawę.

Krótko: towarzyszy im zawsze trans, wywołany przepływem energii w ciele. Trans wprowadza umysł na podwyższony poziom świadomości, który właściwie trudno opisać. Nie ma nic wspólnego z ograniczeniami doświadczanymi na jawie, w ciele fizycznym. I nie ma związku z tożsamością owego ciała (czyli tzw. Ego).

Ponieważ nie posiadam większych doświadczeń z psychodelikami trudno jest mi rzecz porównać. Czy potrafią dać podobne przeżycie.
Kilka razy w życiu sztachnęłam się towarzysko zielem, bez większych skutków, które obserwowałam jednak u innych. Ponieważ dymu w płucach nie lubię, nigdy specjalnie nie szukałam tej wątpliwej przyjemności. Raz czy dwa zjadłam kilka grzybków, ale oprócz ataku dobrego humoru nic nie wniosły i nic nie dały. Z tego powodu nie ciągnęło mnie do eksperymentowania z zażywaniem stymulatorów. Po co? Jeśli miałam odjazdy tak niesamowite bez najmniejszego wysiłku, ani nawet wyrażenia własnej chęci ku temu?

W czasach szkolnych, (he, gdy uważałam się za ateistkę i zgłębiałam pilnie filozofię materialistyczną), pewnej nocy ot, tak – zjawił się przy mnie ktoś mądry i cierpliwy. Jego obecność, mimo że niefizyczna wydała mi się przejmująco realna. Przesłał mi wiedzę z umysłu do umysłu:
– Bóg istnieje. Jako obiektywna konkretna Osoba. Jego współ-przebywający z Nim słudzy pozostają świadomi Jego wszechmocy i władzy, i w pełni się na nie zgadzają, gdziekolwiek przychodzi im żyć i cokolwiek robić. Rozpoznają swój los od początku do końca. Akceptują go. Zdają sobie sprawę z prawa przyczyny i skutku i rodząc się pragną tylko tego, co ma się zdarzyć. Oddanie i wierność Bogu obdarowuje ich wiedzą o przyszłości. Nie walczą z nią, nie próbują jej także zmieniać według własnych niedoskonałych pomysłów, ale przyjmują jako wolę Najwyższego. Bóg, dzięki temu oddaniu, zdolny jest obdarzyć ich w zamian własną wiedzą i mocą, a oni – utożsamieni z nią – kontrolują to, co ma się zdarzyć z boskiego poziomu świadomości. Nie istnieje tam subiektywne odczucie odrębności, gdyż wszystko, co czyni się z wierności wobec Boga jest zawsze dobre i pełne. Jako dzieci Boga są tacy jak On, połączeni z Nim nierozerwalną jednością. A On działa poprzez nich, jak przez samego siebie, pomagając im w najtrudniejszych chwilach, niczym samemu sobie.

Jeszcze wtedy nic nie wiedziałam o bhaktach i Bogu, przeczytałam całe filozoficzne uzasadnienie takiego poglądu w Śrimad Bhagavatam i Bhagavad Gicie jakieś 10-12 lat później. Samo dzieło jest tendencyjnie przetłumaczone i należy zgłębić język oryginału, żeby dotrzeć do bogobojnych zaciemnień, jakie wprowadził w tłumaczenie pobożny Hindus, wyznawca wymierającej sekty krisznaickiej, dla którego angielski był językiem wyuczonym. Niemniej, pewnie z powodu tego przekazu i jakiejś wrodzonej intuicji, którą żywię, nie pociąga mnie całkowite rozpuszczenie się w świadomości Boga (czy raczej w Jego aurze, jak twierdzi starożytne wedyjskie pismo). Wolę pozostawać z Nim w wiecznej relacji oddania. Jest to relacja miłosna, twórcza i nieprzewidywalna pewnie dla każdej strony.

W nocy z 18/19 kwietnia 1995 roku przyśniła mi się jakaś historia o kontakcie z kosmitami, gdy nagle poczułam, że trans się pogłębia i uzyskuję w nim pełną świadomość. Zaczynam obserwować i zapamiętywać świat z różnych punktów i poziomów jednocześnie.
W tym podniesionym stanie umysłu zobaczyłam człowieka, o którym powiedziano mi, że działa pod ich wpływem, jak zdalnie sterowany mechanizm. Ułożony w dziecinnej kołysce w pozycji embriona zasnął, a ja dotknęłam go lewą stopą i wtedy przebudziłam się w rozszerzonej przestrzeni świadomości, gdzie nie kontrolowałam niczego.
Zewsząd rozlegał się majestatyczny i potężny chór głosów, który przemawiał tylko do mnie. Przypominałby niezrozumiały bełkot (ten sam, znany mi od dziecka!), gdyby nie – przebijający się z niego jeden, wyraźniejszy głos, męski. Brzmiał dla moich zdumionych uszu tak, jak gdyby został przepuszczony przez elektryczny megafon lub głośnik komputera, a w tym, co mówił – długo i szczegółowo – było wyjaśnienie, że właśnie wprowadzają mnie (na razie jedynie na próbę) na podwyższony poziom umysłu, na którym możliwy będzie kontakt z nimi, a który poznam lepiej w przyszłości. Pewne ważne informacje zostały zakodowane w moim mózgu i uruchomią się w wyznaczonym czasie. Napiszę kiedyś książkę, którą przeczyta wielu ludzi? Głos brzmiał łagodnie i przyjaźnie, ale i tak czegoś się nagle wystraszyłam. Przemknęło mi przez głowę w błyskawicznym skrócie to, czego ma dotyczyć przekaz i ogarnął mnie trudny do opisania skurcz emocjonalny.
– I zobacz sama… Przestraszyłaś się… A nie mówiłem? – zażartował „Megafon” i trans nagle, w piorunującym tempie zaczął znikać. Towarzyszyło temu przykre wrażenie pośpiesznego kurczenia się i zmniejszania do ograniczonej i jakże prymitywnej, zwierzęcej osobowości, po czym ocknęłam się na jawie.

Owa mechaniczność głosu jest istotna. Jarosław Bzoma opowiada o istotach ze sfery nieprzejawienia, które śnią się jako androgyny, umalowane pajace, czasem homoseksualiści. Ta ich forma znana jest w sztuce od dawna. Znaleźć je można w pantomimie, commedii dell`arte, w malarstwie Boscha czy Beksińskiego, w kartach Tarota, w filmach (np. „Imaginarium doktora Parnassusa”)… Kilka razy widziałam je zza zasłony symbolicznego snu i mają wygląd tylko nieco zbliżony. Mechaniczny sztuczny głos w przeżyciu poza ciałem jest wskazaniem na to samo źródło przekazu. Sferę zaczynającą się poza granicą 8/9, poziomy od 10 do 12, gdzie egzystują nieśmiertelni bogowie.

Usta

Ktoś mógłby stwierdzić, że doświadczyłam podstępnego wpływu, który miał zachwiać moją równowagą psychiczną. Sugerując mi, że mam zostać prorokiem, lub kimś podobnym, w każdym razie nieprzeciętnym. Może to objaw choroby dwubiegunowej, psychozy, manii? Efekt rozchwiania, wyparcia, skutek traumy, choćby porodowej?

Hm, przekonanie o swej nieprzeciętności żywiłam od zawsze! Zwyczajnie porównując się z innymi, z tym, o czym i co myślą, co czują, jak postępują. Nie było to nigdy coś, co dawało radość. Raczej udrękę poczucia inności, niosło samotność i odstawanie od wszystkich.
Do tego byłam molem książkowym, podobnie jak mój ojciec. Przez wiele lat czytałam po kilka książek dziennie, nawet do dziesięciu. Szybko przeczytałam wszystkie książki z dostępnych mi bibliotek, także te dla dorosłych. Do niektórych wracałam wiele razy. Ale z pisaniem było jakoś gorzej. Zwyczajnie nie miałam o czym pisać. Próbowałam wymyślać, ale sama czułam, że to beznadziejne. Brakowało zdolności. I zdawałam sobie z tego sprawę.

Od dawna prowadzę proste i skromne życie, tuż przy ziemi. Przepowiednię z owego snu (jak i parę innych tego rodzaju) traktuję dotąd ironicznie. Może Bóg się pomylił, a może skierował przesłanie do większej ilości ludzi, a ja je przypadkiem „podsłuchałam”? Luzik.

Kimże jest „ja”? Iluzją. Przywiązaniem do tego, co przemijające, ulotne i złudne. Świadomość tego nigdy mnie nie opuszcza. Ciało fizyczne, z jego ograniczeniami, wraz z formą Ego, w nim zawartą to balast zakotwiczający w poczuciu bezpiecznego ulokowania w Tym, co nie przemija nigdy. W Tym, i wobec Tego. I to jest dobre, najlepsze.

Niemniej, rzeczywiście wiele informacji uruchomiło się w mojej pamięci kilka lat później. I coś tam napisałam, wydałam. To chyba nie przypadek. Co do recepcji owej mojej „twórczości” mam jednak spore zastrzeżenia. Tak, jak również i do jej jakości i ważności. Ale, może jeszcze wszystko przed nami?
Jak mawiał Kubuś FatalistaKażda kula, która wylatuje na świat z rusznicy, ma swój adres”.
Jak i każdy bat od pana, który wylądował na grzbiecie jego sługi „widocznie był zapisany w górze”.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s