Numeracja poziomów śnienia

Wielokrotnie sny wyjaśniały mi zasady numerowania poziomów, które w końcu doprowadziły mnie na trop tego, co szczegółowo zbadał i objaśnia Jarosław Bzoma. Ślady moich domysłów znajdują się w książce „Przemiany w ultrafiolecie” z 2003 roku. Jest to dowód, że numeracja i „poziomizacja” snów, jak i topografia „geograficzna” (na ten temat popełniłam przed laty nawet spore opowiadanie, wychodząc od globusa – symbolu pełni Świadomości, a jednym z jego bohaterów jest nomen omen – topograf królewski) są czymś obiektywnym wobec naszych umysłów. I nie jest to wymysł ani Jarka, ani mój, ani starożytnych joginów, którzy uporządkowali naukę o czakrach i ciałach subtelnych. Lecz sprawa dla czujnych umysłów możliwa do odczytania i zrozumienia. Co właśnie zostało uczynione.

Podam teraz kilka przykładów swoich sennych przekazów, na dowód niedowiarkom i ku umocnieniu tylko wierzących, którzy chcieliby wejść ze zrozumieniem i pewnością, że nie padają ofiarą sugestii, na drogę Śnienia.

mag-ilustrace

W 1997 roku przez 3 miesiące codziennie medytowałam nad kartami Tarota marsylskiego. Wkrótce przyszedł sen wizyjny w podniesionym paśmie świadomości.
Ujrzałam w nim Maga, mistrza Gry pod postacią niskiego, grubawego, starszego mężczyzny w białej, rozchełstanej na piersiach koszuli, z podwiniętymi do łokci rękawami, radośnie uśmiechającego się do mnie w amerykańskim stylu, tak, że mogłam zobaczyć rząd lśniących, wielkich, białych i równiutkich zębów. Stał za laboratoryjnym stołem i w rękach trzymał model cząsteczki atomu, w którym szczególnie ważna była liczba 5.

Ten sen dotyczył aktu stworzenia życia w materii i obowiązujących w niej zasad (poziom 5). Zęby w ustach Kreatora, czyli widoczne w Szczelinie, to doskonałe świetliste istoty bytujące w Nieprzejawieniu. Jak na modelu Człowieka Kosmicznego, głowa Maga z uśmiechem to Absolut, biała rozchełstana koszula to sfera duszy i serca, dwoje rąk to dwa strumienie zstępujący i wstępujący (jedna ręka uniesiona w górę), a laboratoryjny stół, za którym stał (jak na karcie I. Mag) zakrywający ciało od pasa w dół – to poziomy materialne 1-5.

I zaraz potem przyszedł kolejny sen (wizyjny, postaci konturowe, jak z filmu animowanego, świetliste):
Jest grupa kilku graczy. Grają w karty, stojąc na ulicy-drodze. Rozgrywka ma określoną ilość rund. Ten, kto wygrywa jedną rundę, rzuca w następnej swój atut jako wyzwanie, dyktując reszcie swoje warunki, a w ostatniej następuje rozstrzygnięcie zwycięstwa całej partii. Trudno mi powiedzieć, ilu ich jest, chyba czterech, (choć za każdym stoi drugi, jako jego cień i także stara się zaistnieć w Grze, tocząc jakby odbity w lustrze pojedynek) wysokich, młodych, inteligentnych mężczyzn. Jest tam również mały chłopiec (piąty, a także dziewiąty), który nie uczestniczy w Grze, ale roznosi wszystkim karty i zatrzymuje się za każdym razem przy kolejnym wygrywającym.
Gra chwilami przypomina szachy (w trakcie rozgrywek następuje zamiana miejsc). Zwycięzcą przedostatniej rundy był atut świni, którego wszyscy do tej pory starali się z jakichś powodów unikać, a to zagroziło pozycji reszty rozgrywających. Wtedy wszyscy zgodnie uczynili świnię swoją mocą, uwzględniając jej siłę w swoich kartach i przyłączając ją do grona zwycięskich atutów. W ten sposób sytuacja wróciła do normy i szczęśliwie zharmonizowała się.

W tym przekazie nie tylko były poziomy rozwoju, różne manifestacje świadomości na każdym, ale i sugestia o istnieniu planowych cykli czasu, gdy manifestują się charakterystyczne dla danego poziomu wydarzenia. Prowadzące do wyewoluowania kolejnych „ciał” dla nowego rodzaju świadomości. Przynależy to Przeznaczeniu, co Jarosław Bzoma zwie Koniecznością.

Nieco później w pewnym śnie mój umysł zaczął sam rozważać procesy transformacji Świadomości na bazie liczby dziesięć. (O ile rozgryzłam wtedy zasadę 10 na bazie znaczenia numerologicznego liczb, oraz fakt trzykrotnego powrotu istot już wyzwolonych w Przejawienie, to nawet wpadłam na zasadę poziomów.)
To nieuchronny program rozwoju, przez który muszą przejść doskonalące się byty, aby osiągnąć poziom najwyższy, Dziesiąty i tam rozpocząć następną, własną już grę jako Jedynka. Ów poziom Dziesiątki zainicjuje coś nowego, wielkiego, ważnego, twórczego i trzeba wtedy będzie zacząć znów liczyć od Jeden.
Jesteśmy teraz w Czwartym Stworzeniu – myślę i wiem. (Poziom mentalny 4)
Czeka nas jeszcze przejście przez Szóste Stworzenie, gdy energie spolaryzują się na ciemne i jasne, nienawidzące siebie nawzajem. (Kontra wobec poziomu 6, m. in. szpitala dusz).
I widzę głowę Lecha Wałęsy jakby za jakąś pleksiglasową szybą, w którą daremnie walę z wściekłością wielkim młotem, chcąc go zniszczyć, lecz tamten kompletnie nie reaguje i nic mu nie jest. (Solidarność, czerwień, sprzeciw, granica 5/6. Tarcza ochronna, której ciemność nie potrafi sforsować. Różnica wibracji. Za szybą/tarczą/granicą wspólnota serc i umysłów to dusza i naddusza, czyli poziomy 6-8. Ciemność nie jest w stanie ogarnąć światła!)
Teraz Dziewięć. Dziesięć!!!
I proszę, zaczynamy od Nowa!
Od Jeden…

25 marca 2000 roku. W czasie, gdy rozważałam sens kabalistycznej Księgi Jecirah obudziłam się w transie. W miejscu łóżka stało biurko, coś przy nim pisałam, gdy nagle wewnątrz pokoju zaczął wiać wiatr, coraz silniejszy. Wirował nade mną, owiewając mi twarz i głowę. Zdumiona przerwałam swoje zajęcie, myśląc, że przecież okno jest zamknięte. Nagle zdałam sobie sprawę, że to sama Xięga, jako Księga Jecirah uruchamia we mnie bezpośredni kontakt z Bogiem i, że właściwe jej zrozumienie to klucz do Jego drzwi.
Drogą bezpośrednią, z umysłu do umysłu przypłynęła wiedza:
Ojciec jest dziesiątką, Jednym dzielącym się na dwa, potem trzy, cztery, pięć, sześć, siedem, osiem, a potem dziewięć. Każdy podział ma swój rodzaj, kształt i specyficzny charakter (wibrację i przestrzeń oddziaływania), po czym znów staje się dziesiątką, ale już o kolejne oczko wyżej, tym razem 10.0.

*

Dodam jeszcze, że J. Bzoma uważa, że wszystkie liczby, jakie występują we śnie, czy to numer pokoju, telefonu, czy data odnoszą się do poziomów Świadomości. Uważam, że w większości tak jest, ale… niekiedy przychodzą również daty wydarzeń. Może komuś takiemu jak ja, czyli wróżom i astrologom, badającym cykle. Ale o tym napiszę przy innej okazji.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s