Z dziennika wzięć zapis 4

Wewnętrzne zmagania i napór sił rodem z nieświadomości zbiorowej (wg nomenklatury jungowskiej) trwały w najlepsze. Nic wtedy nie było łatwe, a ulga, jeśli przychodziła, nie była trwała. Nocni goście, dający się odczuć czasem nawet fizycznie, odczucia telepatyczne przedstawiające mi światy pozbawione światła, ciemne, pełne nienawiści, zawiści i ciężaru wewnętrznego, wizje, jasno-słyszane dźwięki i melodie, przypominały mi, że najwyższe siły jednak czuwają i mają owe nieprzyjemne zjawy na oku… W dzień i przed snem medytowałam, aby wyrównać się i nie poddać ponurym nastrojom, nie pozwolić wciągnąć się pod wodę.

*

2 kwietnia 1999. W nocy długo walczyłam z mrocznymi siłami i obrazami, które znów zaczęły się uporczywie pojawiać w umyśle wbrew mej woli. Zrobiłam szczerą wewnętrzną spowiedź i rachunek sumienia. Przestałam walczyć, wzięłam na siebie wszystko, co wypływało z podświadomości, mimo iż było dziwnie wynaturzone i wstrętne. Znienacka przeleciało obok mnie coś niewielkiego i niewidzialnego, i błyskawicznym ruchem wyciągnęło z mojej twarzy „implant”, po czym natychmiast znikło. Pomyślałam z rozbawieniem, że mógłby to być 30-centymetrowy, tłuściutki aniołek z pomocą. W pokoju rozległ się dziwny dźwięk, podobny do szumu skrzydeł ogromnego ptaka. Trochę mnie przeraził. Ale zaraz potem poczułam lekki ucisk na czaszkę z tyłu głowy i oddziałującą stamtąd czystą, krystaliczną, najwyraźniej chroniącą mnie energię. Trwało to około godziny, potem zasnęłam spokojnie. W dzień przyjrzałam się swojej twarzy, koło nosa był wyraźny ślad po igle i lekkie, zaczerwienione opuchnięcie.

flet

4 kwietnia 1999. Obudził mnie niespodziewany, agresywny atak. Coś skoczyło mi na plecy; zatem znowu wróciło, nie wiem, w jakim celu. Pogodziłam się wewnętrznie z tym, czego doświadczam. A nad ranem w półśnie usłyszałam bardzo prostą melodię graną na zwykłym, drewnianym, wiejskim flecie… chwilę potem zaczął się świt.

5 kwietnia 1999. Wieczorem odczytałam swoje notatki, a w nich opis snu sprzed trzech lat. Zapowiadał wynurzenie się z wód zapomnienia dziwnych, runicznych reliefów wykutych na wielkiej, płaskiej, połyskującej zielonkawą śniedzią okrągłej płycie, pochodzącej jakby z jakiegoś pradawnego eonu. Zgasiwszy światło w pokoju spojrzałam przypadkiem w okno i zauważyłam jasną, wiszącą nisko nad horyzontem gwiazdę. Niedaleko niej dwa mniejsze światła tworzyły razem trójkąt. Przypomniało mi to wizytę lovecraftowskiej Starej Istoty, którą poprzedził sen o trzech gwiazdach i pojazdach należących do bezosobowych istot widocznych na nocnym niebie.

Ledwie zasnęłam jakiś męski głos krzyknął nagle ostrzegawczo: „Almuria!” i zobaczyłam małą dziewczynkę bawiącą się beztrosko w piaskownicy. Niespodziewanie wypełzł z niej ogromny wąż o połyskującej przedziwnie skórze, wzniósł się w górę i próbował ją zaatakować. Wtedy nadbiegł skądś stary ojciec dziewczynki i szpadlem, trzymanym w ręce błyskawicznie odrąbał mu stosunkowo niewielką głowę.

6 kwietnia 1999. Nawiązałam podczas nocnego transu kontakt telepatyczny z kimś niewidzialnym.

10 kwietnia 1999. Pojawiła się istota z gadziej rasy. Jej głos (ostre, przenikliwe świstanie) nie budził żadnych demonicznych skojarzeń (można by go porównać do zapisu dziwnych zaklęć w opowiadaniach Lovecrafta albo pisanego języka hebrajskiego, składającego się jedynie ze spółgłosek. Samogłoski były wymawiane „w umyśle”, być może w innych, niesłyszalnych rejestrach dźwiękowych i to one powodowały, że głos brzmiał tak obco i „sycząco”). Aby mi się przedstawić potwierdziła najpierw prawdziwość dotychczasowych wizji, które odebrałam: tak, wszystko zacznie się realizować według reguł, które już poznałam. Przeszyła mnie przy tym od stóp do głowy błyskawica groźnej energii, podobna do przełamanego pioruna. Skojarzyła mi się z 36 heksagramem Księgi I-Cing: „Gasnące słońce”. Potem zahipnotyzowała mnie bardzo fachowo, przemawiając w swoim szeleszcząco-syczącym języku, którego sens zrozumiałam tak: „Kiedy będę robić zabieg, nie poczujesz żadnego bólu, położysz spokojnie ręce przed sobą, lub z boku, ale nie będziesz nimi niczego utrudniać, ani się bronić…”. To natychmiast skutecznie znieczuliło mi całe plecy, nie odbierając świadomości. Postać ta pobrała z mojej prawej nerki próbkę płynu (również zupełnie bezboleśnie).

12 kwietnia 1999. Poranek zaczął się wielkim biciem serca, a następnie przez głowę przeleciały mi sceny i obrazy wizyjne. Stojąc w oknie balkonu w mieszkaniu na piętrze wołałam ludzi, aby przyszli i zobaczyli, co się dzieje. Wiatr przywiał z bardzo daleka (chyba z południa) wielkie, ciemno-szare strzępy spalonej materii. Ten widok miał w sobie nastrój norwidowskich „lecących szmat zapalonych”. Zahaczały o balustradę, antenę telewizyjną i leciały dalej. Wiedziałam, że są to resztki spalonych ludzi i ich domów.
Potem na ciemnym, ponurym niebie ujrzałam ogromną, jakby zatrzymaną błyskawicę, olbrzymią elektryczną iskrę, rozdzielającą świat na dwie połowy, od wschodu do zachodu. Później górujący krwistoczerwony sierp księżyca w nocy. Oba te obrazy były pełne przerażającego majestatu.
Następnie na niebie, (obserwowałam rzecz przez okno mojego pokoju, wychodzące na zachód) „otworzyły się upusty niebios” i spadały z nich wodospady ciemnej brudnej wody z kamieniami, deszcz meteorów i potop błota. Chwilę później ukazało się dawniej zamieszkane, teraz bezludne, pełne gruzów i pływających śmieci morskie wybrzeże.
Na koniec zaś zajaśniał świat Nowej Ery. Tej wizji towarzyszyła niezwykła muzyka w stylu new age. Był jasny słoneczny dzień. W oddali stało kilka kolorowych (zielonych, czerwonych) domków w kształcie zwykłych prostopadłościanów, w pobliżu których kręcili się młodzi ludzie. W płytkiej i bardzo czystej wodzie strumienia taplało się nagie, szczęśliwe, uśmiechnięte dwu-trzyletnie dziecko. Było jasne, że ci ludzie są całkowicie inni od nas, inaczej myślą, co innego jest im drogie. Oto „stara Ziemia przeminęła” i nikt już tutaj nie ogląda się wstecz.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s