Boski astrolog

Pisałam już o moich spotkaniach ze Starcem. Być może to on manifestował się także w postaci kroków niewidzialnej istoty, które słyszałam kilkakrotnie w życiu. Można o nich przeczytać choćby we wpisach: PoczątekZ dziennika wzięć zapis 1.

pustelnik

Każdy powie, starzec to archetyp. Posiada swojego przedstawiciela w arkanach wielkich Tarota, jako Pustelnik. Oznaczony w nim liczbą 9, ma bezpośrednie powiązanie z arkanem 18 (1+8=9) Księżyc.

ksiezyc

Dotyczą go w takim razie powtarzające się cykle czasu i ostateczne zakończenie cyklu. Z ciemnością, pustką nocy, zaćmieniem i jednocześnie oświeceniem wewnętrznym, jako alchemiczna faza Nigredo, która podlega Saturnowi.
Saturn w moim horoskopie akurat pełni nadzwyczajną rolę, jako władca absolutny wszystkich planet. Jak sądzę, nie jest to żaden przypadek.

Sięgając do wiedzy naukowej dowiemy się, że:

Starzec, Stary Mędrzec to jeden z głównych archetypów. We śnie reprezentuje pierwiastek duchowy, mądrość kultury, uosobienie mędrca, dojrzałości, wewnętrznego, duchowego przewodnika. W sensie negatywnym pojawia się jako despotyczny, egoistyczny, zarozumiały i uparty staruch. W terapii cechy Starego Mędrca mogą być przypisywane terapeucie, podobnie jak mistrzowi duchowemu w życiu religijnym (guru). Osoba niedojrzała może ulegać wewnętrznemu obrazowi mędrca wcielając się w osobowość maniczną. [Wikipedia]

Jeszcze z wypowiedzi Jarosława Bzomy dowiedzieć się można, iż:

Archetypy to stadia rozwojowe poziomów Świadomości, czyli stopień realizacji Przejawienia na matrycy archetypu, na konkretnym poziomie Świadomości przejawionej… Wszystkie archetypy z poziomu 8/1 mają samoświadomość i swoje ‘ja’ tak samo wykrystalizowane i egoistyczne jak nasze, ludzkie. Owe liczne osobowości wspólnego strumienia Świadomości wciąż wydobywają się z naszego ja numer jeden w przeróżnych okolicznościach, z jakimi musimy się konfrontować w życiu. Najczęściej odbywa się to dla naszego ‘ja’ nieuchwytnie.
Generalnie, „staruszkowie we śnie to stare formy świadomości”. Dodam, naszej lub zbiorowej. Bo, jeśli o mnie chodzi, większość snów nie dotyczy mnie osobiście. Widuję postaci archetypowe odnoszące się do narodu, kontynentu, bądź ludzkości, niekiedy całej Ziemi.
W snach można spotkać także Starca brzydkiego i upiornego. Taki, bywało dręczył mnie w okresie dorastania. Jest to „urojeniowo minusowa postać Boga, czyli Czarny 8/1 osobiście. Uosabia cały zestaw negatywnych rojeń, z którymi staje się we śnie twarzą w twarz.”
Tak, właśnie. Starzec, czy to dobrotliwy czy upiorny, jest Czarnym. Wielkim czasem, Mahakalą. Metatronem-Saturnem. Sześcioskrzydłym serafinem. Tu odsyłam do artykułów Jarka Bzomy na ten temat na jego stronie Śnienie progresywne.

Kontynuuję dziennik wzięć, acz niniej uwydatniam z niego jedno ciekawe przeżycie nocne. I spotkanie ze Starcem, który pojawił się jako astrolog, znawca przeznaczenia i cyklów planetarnych. Na koniec dowcipnie zasugerował, że jest tą samą istotą, która ukazuje mi się z Drugiej Strony pod przebraniem Sai Baby.

Kryszna

17 kwietnia 1999. Cały wieczór spędziłam na lekturze Bhagavatpurany. Nabrałam ochoty do medytacji według przepisu mędrca Kapili. Przed snem długo wizualizowałam w sercu czterorękiego, ciemnoniebieskiego Krisznę, stojącego na kwiecie lotosu, którego łodyga wyrasta z mojego pępka. Towarzyszył mu nieustannie wibrujący w otwartej przestrzeni dźwięk Om.
W nocy znalazłam się w gabinecie redakcyjnym sławnego polskiego astrologa, który uprzejmie posadził mnie przy swoim biurku. Przez chwilę jeszcze zagniewany krzyczał na kogoś za drzwiami, po czym uspokojony podjął ze mną rozmowę. Był to starszy mężczyzna około 70-tki, niewysokiego wzrostu, o zaokrąglonych kształtach, miał wydatny orli nos. Zachowywał się naturalnie i spontanicznie. W rozmowie potwierdził wszystko, co już wiedziałam. Otóż prawdą jest, że niedługo, w lecie, w dniu świątecznym odbędzie się inauguracja Wielkiego Meczu. Wszystkie bilety na tę niecodzienną imprezę zostały już dawno rozprzedane, tylu było chętnych w niej uczestniczyć. Prawdą jest także, że stosunkowo niewielka grupa terrorystów przygotowała środki, aby niespodziewanie i z zaskoczenia dokonać eksplozji materiałów wybuchowych na pełnym widzów stadionie Gry. Nagły wybuch, wyrywający duszę z ciała fizycznego zaskoczy wielu.

Przez moment doświadczałam wyrwania z ciała pod wpływem rozbłyśnięcia niesamowitego światła, które skojarzyło mi się z eksplozją jądrową. To szokujące przeżycie na pewno przerazi tych, którzy na co dzień nie myślą o sprawach ostatecznych, ale nie zabija ono Świadomości. Jakoś mnie to uspokoiło.

prahlada

Starzec wspomniał następnie o słudze Boga, małym Prahladzie z mitu o Panu Nereszimha, czyli Człekolwie, który z całą pewnością pokona zło na Ziemi. Miał w sobie wiele promiennej równowagi i stałości, które sprowokowały mnie do zastanowienia się głębiej nad jego pochodzeniem. Toteż w końcu spytałam (chcąc się także pochwalić swoją wiedzą astrologiczną):

– Czy jesteś może spod znaku Byka?

Patrzył na mnie dobrotliwie. Długo milczał, tak jakby mówił: – Zastanów się. Przyjdzie czas, gdy wszystko sama zrozumiesz. Po czym obudziłam się na jawie, zastanawiając się nad problemem jego tożsamości.
I zaraz wpadłam w głęboki trans. Ocknęłam się w świadomym śnie, w którym siedząc za biurkiem robiłam opis tego spotkania. Przedstawiając w nim starca bezwiednie nazwałam go Kriszną i wtedy wydarzyło się coś bardzo dziwnego. Stojąca z boku, wyłączona z kontaktu lampka rozbłysła kilkakrotnie niezwykłym światłem. To samo stało się z (także wyłączonym z prądu) telewizorem, którego prawa połowa ekranu zaświeciła wieloma intensywnymi, soczystymi barwami. Zaskoczona tym, zdumiona i trochę wystraszona, weszłam w niedoświadczany dotąd nigdy w życiu stan świadomości.

Było to jak obudzenie się po Drugiej Stronie, która jest stroną prawdziwą. Zajrzałam na moment za zasłonę iluzji materialnej i kosmicznej. Mój umysł stał się skupiony, jasny, rzeczywisty, pełen wiedzy, samoświetlisty, niezależny od czasu i przestrzeni, potężny, boski. W ten sposób upewniłam się, że gdzie indziej istnieje cudowny, wieczny, pełen życia i żywych istot świat, o którym ludzie zamknięci w trójwymiarowej, a nawet i czterowymiarowej przestrzeni, nie mają pojęcia. Po czym wszystko nagle ustało i otworzyłam oczy na tak zwanej jawie.
Oto była odpowiedź. Nie słowami, w które można uwierzyć, lub nie, ale w bezpośrednim doświadczeniu.
Rano z zaskoczeniem znalazłam leżącą na podłodze książkę o Sai Babie. Musiała w nocy sama spaść z półki, strącona czyjąś niewidzialną ręką.

*

Dla lepszego zrozumienia tego przeżycia sennego jeszcze fragment wypowiedzi J. Bzomy:

Ekran telewizora, komputera, kinowyto zwierciadło, połączone z transmisją danych z wybranych przez nas samych poziomów, widząc np. oblicze boskie albo innego stwora w telewizorze widzimy tak naprawdę siebie. Obraz Boga, albo raczej jego aktywnej w przejawieniu formy, to takie Coś, co chrześcijanie nazywają Duchem Świętym. Przekazuje obraz samego Szefa.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s